11 lipca 2012, środa, 12:36

Coś na tegoroczne upały

Polecam ory­gi­nal­ny prysz­nic pod  ja­wo­rem przy na­szej Chacie.  Zasilająca go wo­da je­st pod­grze­wa­na w spe­cjal­nie za­mon­to­wa­nym 300 li­tro­wym zbior­ni­ku po­ma­lo­wa­nym na czar­no i wy­sta­wio­nym na dzia­ła­nie pro­mie­ni sło­necz­ny­ch. To na­sze pierw­sze urzą­dze­nie so­lar­ne w na­szej ba­zie eko­tu­ry­stycz­nej. Szkoda tyl­ko, że dzia­ła je­dy­nie w sło­necz­ne, let­nie dni.

Inspiracją je­go bu­do­wy był uży­wa­ny prze­ze mnie  przed la­ty pro­wi­zo­rycz­ny prysz­nic pod drze­wem przy pra­cow­ni re­no­wa­cji me­bli za­byt­ko­wy­ch w oko­li­ca­ch Dusseldorfu, gdzie jeź­dzi­łem do do­ryw­czej pra­cy. Tam wła­śnie z ko­le­gą Polakiem po­miesz­ki­wa­li­śmy na stry­chu pra­cow­ni i dla wła­sne­go kom­for­tu umie­ści­li­śmy na po­bli­skim drze­wie zbior­nik z wo­dą, gdzie po pra­cy bra­li­śmy prysz­nic.

Przy pro­jek­to­wa­niu i bu­do­wie te­go prysz­ni­ca za­dba­łem o wszyst­kie de­ta­le – na­wet dla kom­for­tu za­mon­to­wa­łem uchwyt na ubra­nie i ręcz­nik. Teraz co praw­da je­st za­ro­śnię­ty dzi­kim wi­nem, ale z ko­lei ta ro­ślin­no­ść do­sko­na­le go ma­sku­je i do­da­je mu uro­ku.

Niestety ten prysz­nic nie po­sia­da żad­ne­go pa­ra­wa­nu, ale sce­ne­ria i wy­sta­wie­nie się tyl­ko na wi­dok ewen­tu­al­ny­ch sa­ren i je­le­ni są do­dat­ko­wą atrak­cją.

Ogrodowy prysz­nic zbu­do­wa­łem na so­lid­nej kon­struk­cji z od­po­wied­nim od­pro­wa­dze­niem wo­dy, któ­ra się  sa­mo­dziel­nie fil­tru­je w piasz­czy­stym pod­ło­żu, a je­go ścian­ki wy­ło­ży­łem od­pa­da­mi pły­tek z ro­dzi­me­go Marmuru Sławniowickiego z oko­lic Głuchołaz.

W po­rze let­niej chęt­nie z nie­go ko­rzy­stam po in­ten­syw­nym ko­sze­niu tra­wy roz­le­głe­go ogro­du, a na­si go­ście  po ro­we­ro­wy­ch wy­ciecz­ka­ch, grze w siat­ków­kę czy po pro­stu dla ochło­dy.

Powiązane wpisy