21 marca 2014, piątek, 22:08

Dziś przyszła wiosna, a co z rysiem i wilkiem? …

Zanim przy­szła do nas wio­sna, w na­szej ba­zie po­ja­wi­li się na­ukow­cy z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży. To tam pro­wa­dzą ba­da­nia nad żu­bra­mi, ale do nas przy­je­cha­li, że­by ba­dać wpływ du­ży­ch dra­pież­ny­ch ssa­ków (wil­ka i ry­sia) na za­cho­wa­nia sa­ren i je­le­ni. W na­szy­ch Borach Stobrawskich ty­ch dra­pież­ni­ków na ra­zie nie ma, dla­te­go na­ukow­cy ba­da­ją za­cho­wa­nie sa­ren i je­le­ni w sy­tu­acji, kie­dy nie ma pre­sji ze stro­ny wspo­mnia­ny­ch dra­pież­ni­ków. Nasze la­sy są te­re­nem po­rów­naw­czym dla ob­sza­rów, gdzie wy­stę­pu­je ta za­leż­no­ść – np. w Puszczy Białowieskiej.

Już je­sie­nią w trak­cie po­by­tu u nas ba­da­cze in­sta­lo­wa­li fo­to­pu­łap­ki, aby zba­dać obec­no­ść róż­no­rod­nej zwie­rzy­ny. Teraz z go­to­wy­mi spo­strze­że­nia­mi pro­wa­dzi­li ko­lej­ne ba­da­nia (ana­li­zu­jąc m.in. ich śla­dy w po­sta­ci od­cho­dów).

Nasza Chata w le­sie sta­ła się ich do­sko­na­łym miej­scem noc­le­go­wym i za­po­wie­dzie­li się do nas na je­sień, aby fi­na­li­zo­wać swo­je ba­da­nia.

A wio­sna fak­tycz­nie przy­szła – dziś by­ły już 22 stop­nie i nie­sa­mo­wi­ty kon­cert roz­po­czy­na­ją­cy­ch gniaz­do­wa­nie  w po­bli­żu na­szej cha­ty pta­ków. Na po­bli­skiej łą­ce po­ja­wi­ło się sta­do je­le­ni – nie­któ­re by­ki jesz­cze z po­ro­żem, któ­re­go nie zdą­ży­li jesz­cze zrzu­cić.

PS. Naukowcy zwie­rzy­li mi się ze swo­ich opi­nii, że do na­szy­ch, nad wy­raz du­ży­ch le­śny­ch sku­pi­sk Borów Stobrawskich mo­gą w nie­dłu­gim cza­sie za­wi­tać wspo­mnia­ne wil­ki i ry­sie. Lasy od­po­wied­nie i zwie­rzy­ny spo­ro.

Jeszcze przy­po­mnę, że ta­ki zi­mo­wy kra­jo­braz mie­li­śmy w ma­ju 2011 ro­ku – kwit­ną­ce ja­bło­nie i śnieg.

Powiązane wpisy

23 września 2010, czwartek, 23:22

Grzyby, grzyby, grzyby…

Właśnie ta­ki wi­dok mnie przy­wi­tał po po­wro­cie z Grecji.

Tylko na krót­ki re­ko­ne­sans po le­sie wy­bra­łem się z żo­ną dziś póź­nym po­po­łu­dniem. Tak dla żar­tu za­bra­li­śmy ze so­bą ko­szy­ki na ewen­tu­al­ne grzyb­ki. Po go­dzin­nym spa­ce­rze wró­ci­łem z wiel­kim ko­szem pod­grzyb­ków i dwo­ma do­rod­ny­mi bo­ro­wi­ka­mi.

Zatem za­pra­szam do na­sze­go la­su, gdzie grzy­by ro­sną na­wet w ta­ki­ch miej­sca­ch, w ja­ki­ch nie spo­ty­ka­łem ich od lat. Nie trze­ba ich szu­kać, po pro­stu się je ko­si ca­ły­mi gro­ma­da­mi.

PS. Las przy­wi­tał mnie jesz­cze jed­nym, wspa­nia­łym zja­wi­skiem: no, te­go nie­ste­ty nie mo­gę po­ka­zać. Już by­ło ciem­no, gdy znad ota­cza­ją­cej na­sze sie­dli­sko łą­ki usły­sza­łem ryk je­le­nia. Właśnie do­bie­ga koń­ca te­go­rocz­ne ry­ko­wi­sko.

Powiązane wpisy