6 lutego 2019, środa, 10:37

Klucze i kluczyki … z mojej kolekcji

To ko­lej­ny wpis na blo­gu o mo­im zbie­rac­twie, lub ko­lek­cji – jak kto wo­li. O ma­gicz­nym sło­wie KLUCZ pi­sa­łem już na blo­gu przed kil­ko­ma la­ty. Od te­go cza­su znów przy­by­ło mi tro­chę sta­ry­ch, za­byt­ko­wy­ch klu­czy. Zrobiłem im zdję­cia i po­sta­no­wi­łem za­pre­zen­to­wać tę ko­lek­cję. Jest ich spo­ro – po­nad 200 sztuk.

Jak wi­dać na za­łą­czo­ny­ch przy­kła­da­ch – klu­cze by­wa­ją nie­zwy­kle de­ko­ra­cyj­ne. Można je eks­po­no­wać na róż­ne spo­so­by. Ja np. wy­ko­rzy­sta­łem sta­rą ra­mę okien­ną i po do­da­niu tyl­nej ścian­ki umo­co­wa­łem je za szkłem. Z ko­lei eks­po­zy­cja po­je­dyn­cze­go klu­cza w sta­rym si­cie też nie­źle się pre­zen­tu­je. Sposobów je­st wie­le. Warto ta­kie dro­bia­zgi gro­ma­dzić i oży­wiać sta­re (choć nie tyl­ko) – wnę­trza.

Są to klu­cze do sta­ry­ch, za­byt­ko­wy­ch skrzyń, sta­ry­ch szaf, szka­tu­łek, ze­ga­rów – a na­wet do mo­co­wa­nia ły­żew. Klucze do drzwi i bram – jak ten naj­więk­szy, któ­ry oneg­daj ku­pi­łem we Lwowie i po­dob­no za­my­kał jed­ną z bram mia­sta. A ten zie­lo­ny po­da­ro­wa­ny był kie­dyś stu­den­tom przez pre­zy­den­ta na­sze­go mia­sta, by w cza­sie Piastonaliów mo­gli wła­dać Opolem pod­czas trwa­nia im­pre­zy.

Przy tej oka­zji do­da­łem do eks­po­zy­cji też kłód­ki – oczy­wi­ście za­byt­ko­we. Niektóre są po­kaź­ny­ch roz­mia­rów i na­wet peł­nią w mo­jej sto­do­le użyt­ko­we funk­cje. Jak na przy­kład ta, któ­ra za­my­ka sko­bel przy za­byt­ko­wy­ch drzwia­ch daw­ne­go chle­wi­ka i za­bez­pie­cza dziś wej­ście in­tru­zom do czę­ści warsz­ta­to­wej­sto­do­ły.

                                 

Powiązane wpisy

20 lutego 2010, sobota, 11:00

O kluczu do szczęścia … i nie tylko

Słowo klu­cz ma bar­dzo wie­le zna­czeń. Tym okre­śle­niem po­słu­gu­je się wie­le dzie­dzin ży­cia. Dla mnie sło­wo klu­cz szcze­gól­nie w czte­rech dzie­dzi­na­ch je­st bar­dzo in­te­re­su­ją­ce.

Kiedy oglą­dam za­byt­ko­we obiek­ty ar­chi­tek­tu­ry, to zwra­cam uwa­gę wła­śnie na na klu­cz – zwor­nik nad głów­nym wej­ściem (je­że­li je­st wi­docz­ny), al­bo je­den z kliń­ców w łu­ku ar­ka­dy czy w łu­ku skle­pie­nia. Jest to z re­gu­ły ele­ment ce­gla­ny lub ka­mien­ny w for­mie kli­na, któ­ry bu­dow­ni­cze­mu po­zwo­lił na zblo­ko­wa­nie na­po­ru nad­pro­ża, łu­ku czy frag­men­tu skle­pie­nia, a czę­sto ca­łe­go ogro­mu bu­dow­li. Siła na­ci­sku po­wsta­ją­ca w ta­kim łu­ku je­st tak wiel­ka, że na­wet za­pra­wa czy in­ne spo­iwo nie by­ły­by ko­niecz­ne – to je­st dla mnie im­po­nu­ją­ce. W daw­nej ar­chi­tek­tu­rze bu­dow­ni­czy nada­wa­li zwor­ni­kom wy­róż­nia­ją­cą się, czę­sto ozdob­ną for­mę, ja­ką ma np. ten (pre­zen­to­wa­ny na zdję­ciu obok) nad wej­ściem do Staromiejskiego Ratusza w Toruniu.

Drugą dzie­dzi­ną, w któ­rej klu­cz je­st uży­wa­ny je­st mu­zy­ka. A w niej dla mnie naj­pięk­niej­szy kształt przy­bie­ra klu­cz wio­li­no­wy (zwa­ny też klu­czem skrzyp­co­wym). Jest to znak gra­ficz­ny, wy­zna­cza­ją­cy po­ło­że­nie na pię­cio­li­nii jed­ne­go dźwię­ku (g1). Wielką fraj­dą by­ła dla mnie na­uka je­go ry­so­wa­nia jesz­cze w szko­le pod­sta­wo­wej – na lek­cja­ch śpie­wu. Ta nie­zwy­kła for­ma, któ­ra chy­ba każ­de­mu mo­że się po­do­bać i je­st ry­so­wa­na jed­nym, płyn­nym ru­chem. Spróbujcie – za­czy­na­jąc od dru­giej li­nii!


→ czy­taj da­lej…

Powiązane wpisy