6 listopada 2015, piątek, 12:01

Jak na lekarstwo

Waga z jabłkami

Tegoroczna au­ra i trwa­ją­ca nie­mal trzy mie­sią­ce su­sza nie­wąt­pli­wie przy­czy­ni­ły się do sła­by­ch zbio­rów owo­ców. Nasza ja­błon­ka przy Chacie w le­sie pięk­nie kwi­tła w ma­ju, a dwa la­ta te­mu da­ła nam sto ki­lo­gra­mów do­rod­ny­ch owo­ców – w tym jak na le­kar­stwo.

Dorodna jabłoń. Fot. WG  WP_000351  WP_000353

WP_000354W tym ro­ku by­ło te­go rap­tem 10 ki­lo­gra­mów. Bowiem po­za su­szą na­sz le­śny ogród sta­je się co­dzien­ną sto­łów­ką dla pta­ków i owa­dów.

Śpiewające ko­sy chęt­nie za­glą­da­ją pod ja­błon­kę, a na­wet swo­je gniaz­da w jej oko­li­ca­ch za­kła­da­ją, ko­rzy­sta­jąc z wi­szą­cy­ch bu­dek lę­go­wy­ch. Natomiast osy i szer­sze­nie, któ­re ma­ją swo­je gniaz­da w sta­ry­ch drze­wa­ch po­bli­skie­go la­su re­gu­lar­nie pe­ne­tru­ją na­sz ogród, wy­ja­da­jąc miąż­sz jabł­ko­wy i zo­sta­wia­jąc je­dy­nie skór­kę. Współżycie z na­tu­rą ma swo­je uro­ki, ale cza­sem i pew­ne nie­do­god­no­ści – moż­na się do ni­ch przy­zwy­cza­ić.

Powiązane wpisy

3 maja 2013, piątek, 12:03

Kolejne jaja kosa

Rodzinka ko­sów na na­szym bal­ko­nie na opol­skim ZWM nie­ba­wem sie po­więk­szy. Samiczka „do­nio­sła” ko­lej­ne dwa ja­ja i dziel­nie wy­sia­du­je. To ja­śniej­sze wy­glą­da, jak pod­rzu­tek?

Powiązane wpisy

23 kwietnia 2012, poniedziałek, 12:27

Kosy coraz większe

Wystarczył ty­dzień, że­by ko­sy na­bra­ły wa­gi i peł­ne­go już upie­rze­nia. Tak oto pre­zen­tu­ją się na na­szym bal­ko­no­wym gnieź­dzie w Opolu.

PS. z 24 kwiet­nia 2012: Jakież by­ło mo­je zdzi­wie­nie, kie­dy za­le­d­wie dwa dni po ro­bie­niu ty­ch zdjęć wcze­snym ran­kiem zo­ba­czy­łem pu­ste gniaz­do ko­sów. Po pro­stu wy­wio­dły się i od­le­cia­ły. Na peł­ne usa­mo­dziel­nie­nie się po­trze­bo­wa­ły za­le­d­wie 15 dni od cza­su wy­klu­cia się w Wielkanoc.

Powiązane wpisy

11 kwietnia 2012, środa, 22:52

Już w komplecie

Oto ko­lej­ne wie­ści od na­szy­ch bra­ci mniej­szy­ch.

Rodzinka ko­sów na na­szym bal­ko­nie już w kom­ple­cie. Ostatnie pi­sklę  na sa­me Święta Wielkanocne wy­klu­ło się z zie­lon­ka­we­go ja­ja.

Wtulone w sie­bie ma­leń­stwa są bar­dzo nie­po­rad­ne. Ich ró­żo­we ciał­ko po­kry­wa tyl­ko nie­wiel­ki me­szek. Wyglądają na zmar­z­nię­te, a  sa­micz­ka tyl­ko na chwi­lę opusz­cza gniaz­do i już im przy­no­si coś do je­dze­nia. Samca ko­sa jesz­cze do tej po­ry nie wi­dzia­łem. Chyba w ty­ch pierw­szy­ch dnia­ch opie­ka na­le­ży wy­łącz­nie do mat­ki, któ­ra pie­czo­ło­wi­cie je ogrze­wa swo­im cia­łem. Właśnie ten mo­ment, kie­dy od­fru­nę­ła – wy­ko­rzy­sta­łem na zro­bie­nie zdję­cia. Mam na­dzie­ję, że jesz­cze uchwy­cę kie­dyś czas kar­mie­nia pi­skląt.

Powiązane wpisy

6 kwietnia 2012, piątek, 21:43

Życzenia z jajami kosa

Powiązane wpisy