16 maja 2014, piątek, 19:02

W podziemiach Prometeusza

Czyżby z tą jaskinią związana jest postać mitologicznego herosa – Prometeusza? Mitologia grecka umiejscawia go właśnie w górach Kaukazu.

Ta jedna z największych w Europie jaskinia o tej właśnie nazwie znajduje się ponad 30 km od Kutaisi w północnej Gruzji. Dotarłem dziś do niej popularnymi marszrutkami z jedną przesiadką za niewielką opłatą – 3 lary, to około 6 złotych. Wstęp do jaskini 7 i również 7 lary rejs łódką w samej jaskinii.

Naprawdę warto było ją zwiedzić. Dobrze opracowana ponad kilometrowa trasa piesza jest świetnie przygotowana i bezpieczna. Wędruje się betonowymi platformami i schodami na różnych głębinach i wysokościach mijając wspaniale podświetlone wypiętrzenia, zwisy i nacieki krasowe. Dla kochających uroki nieskazitelnej natury kolorowe podświetlenia wydają się zbyt sztuczne, natomiast realizatorzy uzyskali tym samym spektakularny efekt wizualny.

        

PS. Pozdrowienia dla spotkanych turystów z Warszawy – towarzyszy podróży, z którymi schłodzone, damasznoe wino w marszrutce smakowało wyśmienicie przy 35 stopniowym upale;)

15 maja 2014, czwartek, 20:12

Na szlaku złotego runa

 

Od kilku dni stykam się ze starożytnością i mitologią grecką. Bowiem w te tereny pradawnej Kolchidy, a dzisiejszej zachodniej Gruzji miała miejsce mitologiczna wyprawa Jazona po złote runo  wraz z grupą herosów – Argonautów.

Dziś moim celem turystycznych wędrówek nie było „złote runo”, ale kontakt ze średniowieczną historią zapisaną w górskich monastyrach w Gelati i Motsameta.

  

Wspaniałe klasztory ulokowane w górach w okolicy dawnej stolicy Grecji – Kutaisi. Tereny te nazywane są często „nowymi Atenami” albo też „drugim Jeruzalem”. 

Gruzja jest jednak pełna kontrastów. Można zobaczyć taki oto odlotowy gmach parlamentu w Kutaisi i powszechny niedostatek.

13 maja 2014, wtorek, 16:50

W gruzińskich klimatach

Łatwym połączeniem tanimi liniami dotarłem z Katowic do drugiego co do wielkości miasta w północno-zachodniej Gruzji – Kutaisi. To 200 tysięczne miasto jest zarazem siedzibą gruzińskiego parlamentu.

Wyróżnia je górująca nad miastem Katedra Bagrati, ktora co prawda jest pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP, ale swoją nazwę zawdzięcza fundatorowi. To król Bagrati III – władca gruzińskiego średniowiecza zainicjował wzniesienie tej ogromnej na ówczesne czasy kamiennej katedry, której budowa została zakończona w bagatela 1003 roku. Dziś zadziwia i jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1994 roku. To słynny gruziński „złoty wiek”.

Wraz z poznanymi na krótkim rekonesansie sympatycznymi turystkami z Krakowa (serdecznie pozdrawiam;) –  na wzniesienie dotarłem wiszącą nad miastem kolejką linową i dalej już było mozolne podejcie pod katedrę.

Pod nami spieniona, groźna i złowieszczo szumiąca silnymi nurtami rzeka Rioni, która po intensywnych nocnych ulewach zmywa wapienne skały Kaukazu. Rzeka stała się w niesamowitym dość kolorze stalowo-kredowej brei.

        

Tu naprawdę gołym okiem widać bezrobocie. Miasto dość sennie wyglądające z niezliczoną rzeszą przesiadujących w parku na ławeczkach i pod sklepikami mieszkańcami. To sam środek dnia, a oni bez zajęcia leniwie oddają się rozmowom. Mężczyźni miejscami grają w szachy, a kobiety w różnym wieku prowadzą pogawędki.

Dość ożywiony momentami staje się targ warzywny, mięsny, nabiałowy czy też tekstylno-odzieżowy – wszystko to bezładnie pomieszane. Handluje się tu wszystkim, choć są też dość gęsto usytuowane sklepiki w kamienicach i budach.Zawsze przychodzi mi trudność w fotografowaniu tego nieładu. Wolę charakterystyczną, ale poukładaną architekturę miejską i stąd dość rzadko zamieszczam ten niecywilizowany świat.

Natomiast miejskie uliczki są miejscem podnieconych często głosów i nawoływań podenerwowanych kierowców wraz z ostrym dźwiękiem klaksonów używanych dla ostrzeżenia tych, którzy stają się zawalidrogami na ich aktualnej trasie. Piesi nie mają tu żadnych praw i muszą naprawdę na siebie uważać, bowiem kierowca tu jest panem i władcą swojej często rozklekotanej maszyny.