20 lipca 2010, wtorek, 11:58

Las ojciec nasz ...

Dziś tro­chę o oko­licy naszej leśnej chaty.

„Las ojciec nasz, my dzieci jego, więc chodźmy do niego”. To cytat z ostat­niego numeru cza­so­pi­sma ECHA LEŚNE, które uka­zuje się od 1924 roku! i  popu­la­ry­zuje wie­dzę o lesie i przy­ro­dzie (www.lasy.gov.pl).

Autor arty­kułu pt.: Dary Sylwana *- Jarosław Szałata w lip­co­wym nume­rze pięk­nie pisze o darach lasu: grzy­bach, jago­dach, zio­łach( któ­rych jest aż 150 gatun­ków), leśnym mio­dzie i drze­wach, które leczą.

Nie bez kozery autor zacy­to­wał zapa­mię­tane w dzie­ciń­stwie i przy­to­czone wyżej powie­dze­nie. Oto jego sen­ten­cja: Korzystając z darów lasu trak­tujmy go z sza­cun­kiem i czu­ło­ścią należną rodzicowi.

Zatem za panem leśni­czym zapra­szam na wycieczkę do lasu, gdzie każde drzewo w okre­ślony spo­sób działa na człowieka.

Buk likwi­duje stres; lipa pomaga się wyci­szyć / już Jan Kochanowski (1530-1584) we fraszce Na lipę - zapra­szał: „…gościu, siądź pod mym liściem, a odpocz­nij sobie…”/; brzoza zmniej­sza stany depre­syjne; dąb dodaje ener­gii życio­wej. Zaś olejki ete­ryczne wydzie­lane przez drzewa igla­ste dzia­łają prze­ciw­za­pal­nie i antybakteryjnie.

A czyż nie pięk­nie wyglą­dają w swym natu­ral­nym poszy­ciu w Borach Stobrawskich moje grzybki? …aż żal je z mchu wyrywać.

___________________________________________________________

* Sylwan - dobry duszek, strze­gący lasów i leśni­ków według daw­nych wie­rzeń naszych przodków.

12 lipca 2010, poniedziałek, 23:02

Wakacyjne, leśne wrażenia

Dziś oddaję pióro (no, raczej kla­wia­turę) naszym sym­pa­tycz­nym gościom Chaty w lesie. Oto e-mail, który dotarł na moją skrzynkę:

Panie Wojtku! Oto nasz wpis do kroniki:

Cudowny czas spę­dzony w „chacie”!!!

Piękne oto­cze­nie - można godzi­nami leżeć w hamaku, patrząc na las i ptaki. Dziękujemy za serce i dba­łość w two­rze­niu tego miej­sca. Wspaniała atmos­fera sta­rego domu przy­wo­łuje wspo­mnie­nia waka­cji u dziad­ków.
Panie Wojtku, dzię­ku­jemy rów­nież za naukę gry w HusBao i wspólne śpiewy przy ogni­sku. Odpoczęłyśmy w 100%!

Pozdrawiamy ser­decz­nie, będziemy wra­cać!
Iza i Gosia

Lipiec 2010

PS. Info dla wszyst­kich: mamy jesz­cze wolne ter­miny w sierp­niu. WG

28 stycznia 2010, czwartek, 16:28

Wypad w Bieszczady

Dziś buszo­wa­łem w sieci i zamó­wi­łem pre­nu­me­ratę mie­sięcz­nika poświę­co­nego tema­tyce mojego leśnego oto­cze­nia - Echa leśne. Miałem też na tyle wolny dzień, że zabra­łem się za odra­bia­nie lek­cji. Zrobiłem to oczy­wi­ście korzy­sta­jąc z wszech­obec­nego internetu.

Tworzenie bloga jest dla mnie nowo­ścią. Minął zale­d­wie mie­siąc, od kiedy otrzy­ma­łem moż­li­wość publicz­nego zain­te­re­so­wa­nia swoim leśnym oto­cze­niem. Nie mam pra­wie żadnego doświad­cze­nia w pisa­niu tek­stów, które byłyby tak sze­roko upu­blicz­nione (poza nie­wiel­kimi dzia­ła­niami redak­tor­skimi w bar­dziej lub mniej odle­głych cza­sach - o tym może innym razem). Odrabianie lek­cji zaczą­łem od teo­rii (pole­cam copywriting.pl). Moje prak­tyczne zaję­cia zaczęły się od wyni­ków Google dla haseł: chata i blog. Nagle moją uwagę zwró­ciła strona z blo­giem z Chaty Magoda.
→ czy­taj dalej…

21 stycznia 2010, czwartek, 15:29

Drzewa z pokłonem

Tak powi­tała mnie droga, pro­wa­dząca do naszej leśnej chaty. Drzewa w pokło­nie ugi­nały się od nad­miaru śniegu i lodu. Tęga zima nadal trzyma.

Po kilku dniach nie­obec­no­ści w lesie posta­no­wi­łem czym prę­dzej poje­chać do swo­ich siko­rek. Karmnik oczy­wi­ście był ogo­ło­cony ze sma­ko­ły­ków, które ostat­nio zosta­wi­łem. Po sło­nince ani śladu, a pta­sie klopsy (spe­cjalna mie­szanka zia­ren z tłusz­czem w postaci zwar­tej kuli w drob­nej sia­teczce) - pożarte. To oczy­wi­ście sprawka sójek, które tylko czy­hają i kiedy zniknę im z pola widze­nia, pod­bie­rają wysta­wione łako­cie.
→ czy­taj dalej…

31 grudnia 2009, czwartek, 11:12

Drzwi do lasu otwarte

Konie i sanie już zamó­wione. Miał być praw­dziwy kulig, ale piękny, biały puch zaczął się bar­dzo szybko topić - pro­gnozy plu­sowe i nici z tego. Tak więc syl­we­stro­wym gościom otwo­rzy­łem furtkę do lasu, aby mogli nazbie­rać suchego drewna na ogni­sko, któ­rym zamie­rzają powi­tać Nowy Rok. Bardzo dobrze tym samym się wstrze­lili w atmos­ferę miej­sca, bo nie pla­nują żadnych fajer­wer­ków. Leśna głu­sza nie będzie więc zakłó­cona - dzięki.

27 grudnia 2009, niedziela, 10:58

Zapowiada się kulig

kulig saniamiWszystko wska­zuje na to, że Nowy 2010 Rok przy­wi­tamy w bieli. Zatem już dziś wyru­szam w poszu­ki­wa­niu zaprzęgu i sań, aby przy­go­to­wać nowo­roczny kulig dla syl­we­stro­wych gości z Górnego Śląska bawią­cych się w Chacie w lesie.