31 stycznia 2012, wtorek, 13:10

Zimowy Mińsk

Górne Miasto, zwane też Wysokim Miastem lub Wysokim Rynkiem to historyczna dzielnica stolicy Białorusi – Mińska.

Właściwie, to jedynie ta część miasta zasługuje na większe zainteresowanie, z uwagi na nagromadzenie się ciekawej architektury.

Tu znajduje sie ratusz, zbudowany w 1564 roku, przed którym stoi pomnikowa bryczka.          

Miejsce to latem bywa często uczęszczane przez turystów, którzy chętnie przysiadają do zdjęć w powozie, zaprzężonym w parę dorodnych koni.

Obok kolejny, ciekawy gmach. To Sobór Katedralny obrządku prawosławnego. Tu interesujące kopie znanych obrazów przedstawiające Bogarodzicę (m.in. Matka Boska Kazańska)  i wiele innych oryginalnych ikon.

Nieco poniżej ratusza znajduje się tak zwany „Kościół Polski” pod wezwaniem Najświętszej Panienki. To rzymsko-katolicka świątynia, w której odprawiane są nabożeństwa dla licznej grupy mińskiej Polonii.

I jeszcze jeden gmach Górnego Miasta – to Sala Koncertowa, przy której działa szkoła muzyczna.

To ilustracja fotograficzna krótkiego spaceru po stolicy Białorusi. Niemal dwudziestostopniowy mróz nie zachęcał mnie do długiej wędrówki. Natomiast wygodne i tanie mińskie metro (1300 rubli bialoruskich – około 50 groszy) i dwie krzyżujące się linie pozwoliły mi na zapoznanie się z topografią miasta i jego atrakcjami.

26 stycznia 2012, czwartek, 16:03

Polesie

W ten zimowy czas dotarłem na białoruskie dziś Polesie. Ta będąca kiedyś na naszych terytoriach kraina wyłoniła się podczas przejazdu samochodem z Mińska do Mozyra. Stamtąd już rzut beretem do Pińska, z którego pochodził mistrz reportażu – Ryszard Kapuściński.

Przejeżdżałem przez zamarznięty Prypeć. Dookoła biel, z której zaczęły się wyłaniać kolorowe domostwa wioski Polesie. Tablica wskazuje, że to wioska o szczególnych walorach starej , wiejskiej architektury. Oto kilka fotek zza szyb samochodu.

Dziś w Mińsku temperatura minus 12 stopni. W mieście napadało bardzo dużo śniegu, ale sprawne służby Łukaszenki nie pozwalają na jego zaleganie na ulicach i przejściach dla pieszych. Miasto bardzo dobrze uprzątnięte. Równie dobrze była odśnieżona moja wczorajsza droga do miasta Gomel na południu Białorusi.

31 grudnia 2011, sobota, 18:19

Nadchodzi kolejny rok

Już mija kolejny rok publicznego blogowania – dokumentowania zdarzeń bazy ekoturystycznej Chata w lesie i mojej podróżniczej aktywności. Stąd też znalazły się na tegorocznym blogu informacje i zdjęcia z mojego pobytu m.in. w Barcelonie, Brukseli, Pradze, Moskwie,  Odessie, Kijowie, Mińsku czy we Lwowie.

Przez ostatni rok starałem się kontynuować  bieżące zapiski związane z pobytem gości, starałem się uzupełniać historię chaty i ich poprzednich gospodarzy.

Tak więc znalazły się też komentarze do poszczególnych postów osób, które w jakiś sposób były związane z tym miejscem. Były też sentymentalne odwiedziny byłych gospodarzy Chaty.

Poza bieżącymi wpisami i komentarzami na blogu, pobyty dokumentują również sami goście w Kronice naszego obiektu. Są więc wpisy gości ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Korsyki czy Hiszpanii, którzy m.in. dzięki Internetowi dotarli do naszej leśnej osady.

Na początku sezonu – w maju tłumnie to miejsce odwiedzili miłośnicy biegania i Nordic Walking. Organizowany przez nas  II Stobrawski Bieg – Kęszyce 2011 w ramach ogólnopolskiej akcji POLSKA BIEGA zgromadził grubo ponad 200 osób. Były też grupy rowerowe, dla których Bory Stobrawskie są doskonałym miejscem do uprawiania turystyki rowerowej.

Zatem śmiało mogę powiedzieć, że nasza baza ekoturystyczna Chata w lesie została w pełni odkryta  i zauważona przez miłośników natury i ekologii. Takich właśnie turystów, którzy doceniają lokalizację i walory tego miejsca chcielibyśmy gościć i w nadchodzącym roku.

A nasze imprezowe plany na najbliższy rok, to kontynuacja akcji Polska Biega z uwzględnieniem udziału w biegach małych dzieci, o których w poprzednich latach trochę zapomnieliśmy oraz zorganizowanie Rodzinnego Rajdu Rowerowego.

Kończy się ogłoszony przez ONZ Międzynarodowy Rok Lasów, ale my furtki do naszych lasów nie zamykamy i zapraszamy chętnych do systematycznego odwiedzania Borów Stobrawskich i naszej ekoturystycznej bazy.

Może w dobie nadchodzącego kryzysu łatwiej będzie wrócić do naszej Matki Natury i w zaciszu pomieszczeń chaty zapomnieć o tej całej komputeryzacji, industrializacji i globalizacji?

PS. Mało zimowe zdjęcia zdobią ten tekst w ostatni dzień roku. Dziś rano padał lekki śnieg, ale nie pozostał na długo i szybko zamieniał się w krople na krzewach wokół naszej leśnej posesji.

18 października 2011, wtorek, 18:13

Mińsk

Na trasie swoich wieloletnich wojaży po Europie czy świecie spotykałem miasta ciekawe, czasem zabytkowe. Miasta ze swoistą atmosferą, klimatem. Miasta, gdzie chciałoby się częściej przebywać – może nawet  w nich zamieszkać. Miasta, w których na twarzach mieszkańców czy turystów wyróżniało się zadowolenie i swoboda już w samym wyrazie twarzy.

W tę piękną, jesienną porę przyszło mi pojechać służbowo do naszych wschodnich sąsiadów – na Białoruś. Naszymi liniami PLL LOT wylądowałem w jej stolicy – w Mińsku. To około dwumilionowa aglomeracja nad Swisłoczą.

Była niedziela, a więc świąteczny dzień. Na ogromnych traktach komunikacyjnych ruch samochodów współczesnych marek, ale wyłącznie na białoruskich rejestracjach. Cztery pasy w jedną stronę i cztery w drugą. Wszystkie sklepy otwarte, a w okolicach centrów handlowych, w przejściach do metra i na niektórych placach babcie sprzedające chyba swoje warzywa, owoce, kwiaty z ogródka  i drobne artykuły domowego użytku – w tym i rękodzieło w postaci robionych na drutach skarpet (nawet zakupiłem sobie taką ciepłą parę na zimę).

Olbrzymie przestrzenie: skwery, prospekty (trakty komunikacyjne), parki. Przy nich czasem stylizowane, ale mało wyraziste gmaszyska urzędów, banków, wielkich bloków mieszkalnych i monumentalne pomniki. Jakby wszystko na wyrost – duże i szerokie. Choć przyznam, że szerokie ulice w dzisiejszych czasach bardzo przydatne.

Mińsk odebrałem jako miasto bez wyrazu – takie jakieś wyobcowane. Może jedynym plusem tego miasta jest to, że nie widać nadmiernie śpieszących się ludzi, jak to można zaobserwować w naszych europejskich stolicach, ale jakby takie spowolnienie. Może nawet pewien rodzaj grymasu, który czasem przymiotnikiem „osowiały” przypisuje się takim postaciom. Ale być może jest to moje zbyt subiektywne odczucie?

Poniżej widok z mojego okna Hotelu Orbita i kilka innych fotek jesiennego Mińska. M.in. ta z gmachem Biblioteki Narodowej i fragmentem białych bloków mieszkalnych, układających się w kształt litery „C” – СССР (ZSSR), za który to projekt architekt otrzymał order, bo były widoczne z samolotu.


→ czytaj dalej…