19 sierpnia 2018, niedziela, 17:39

O owocu pięciu smaków

 Nalewki w Chacie w lesie, to już tradycja. Wczorajsze „zbiory” cytryńca chińskiego (Schisandra chinensis) rosnącego prze pawilonie ogrodowym zaowocowały przygotowaniem kolejnej nalewki.

Pierwszy zbiór (2013 rok), to była zaledwie jedna szklanka. Później majowe mrozy nie pozwoliły na wykształcenie się owoców. Teraz zebrałem aż 6 szklanek tych wspaniałych owoców o pięciu smakach. To niezwykłe starożytne pnącze ma wiele magicznich właściwości, które są wykorzystywane w chińskiej medycynie od ponad dwóch tysięcy lat. Na przykład oczyszcza wątrobę z toksyn, ale także i krew. Przyśpiesza przemianę materii, działa kojąco przy problemach ze snem, wspomaga oczyszczanie żył i pobudza ośrodkowy układ nerwowy. Można go spożywać pod kilkoma postaciami – np. herfbatka z suszonych liści lub owoców. Ja zaś proponuję nalewkę z owoców o smaku nieporównywalnym z żadną inną.

     

PS. Chętnych do spędzenia gorących kilku dni na łonie natury (19 do 24.08) zapraszamy.

16 października 2017, poniedziałek, 8:56

Będzie pigwówka stobrawska

Na blogu znów w tonie jesiennych nalewek. W tym roku śliwek jak na lekarstwo. Nie będzie zatem mojej tradycyjnej, kultowej już Stobrawskiej Śliwowicy Borowej, ale będzie natomiast Stobrawska nalewka z pigwy. I to ze specjalnym dodatkiem, ale nie chcę wszystkiego zdradzać. Tylko dociekliwi mogą zwrócić uwagę na ten dodatek do nalewki. Ale za to jaki smak? – niczym hiszpański likier 43 (likor cuarenta y tres).

  

Z kolei po raz pierwszy zrobię nalewkę z pigwowca. Zebrałem prawie kilogram tych dojrzałych już owoców.  Jakoś do tej pory je omijałem. Tym razem spróbuję zrobić z nich nalewkę. Dorodny krzew rośnie pod moim oknem, który na wiosnę obsypany różowymi kwiatami przyciąga pszczoły i innych zbieraczy miododajnego pyłku.

17 października 2012, środa, 9:23

Pora na nalewki

Własna uprawa róży pomarszczonej lub fałdzistolistnej, inaczej zwanej różą japońską (rosa rugosa Thunb.) jako naturalny żywopłot przy Chacie w lesie jest doskonałą okazją do robienia nalewek.

Sprawdzony, tradycyjny przepis na nalewkę z tego interesującego owocu nazywany Żenichą kresową znów wykorzystam do uzupełnienia zapasów  mojej piwniczki.

Przepis na tę świetną nalewkę już zamieszczałem na swoim blogu. Można go znaleźć w archiwalnych wpisach (Znajdź na stronie …).

  

PS. Nadal można się wybrać na grzybobranie w naszych okolicach – grzybów jest jeszcze sporo.

28 października 2011, piątek, 13:44

Krzak dzikiej róży

…pąs swój krwawy na plamy szarych złomów ciska.                                                                                                                 U stóp mu bujne rosną trawy…”

Tak pisał Jan Kasprowicz o Ciemnych Smreczynach. I tu w sercu leśnej osady Borów Stobrawskich równie dorodnie się prezentują te krzewy.

Te pozostałe na krzewach owoce są świetnym uzupełnieniem ptasiej diety zimową porą.

Ja również korzystam z dobrodziejstwa tych krzewów. Przy planowaniu ogrodu Chaty w lesie właśnie dziką różę wykorzystałem do obsadzenia  posesji. A kilka dni temu  nowe odrosty krzewów, które wychodziły na łąkę poza obręb płotu przesadziłem bliżej ogrodzenia, uzupełniając sporą już plantację.

Pora zatem na kolejną nalewkę z dojrzałych już owoców. Przepis na tę nalewkę, który znalazłem, i który już z powodzeniem wykorzystywałem pochodzi ze starych, kresowych receptur.  Jej nazwa, to ŻENICHA KRESOWA.

1/2 kg owoców dzikiej róży, 5 goździków, po 1 łyżce suszonych kwiatów rumianku i liści mięty, 1 szklanka miodu, 3/4 l spirytusu, 1/4 l wody.

Owoce umyć i ponakłuwać, dodając goździki, miętę, rumianek i zalać spirytusem. Odstawić na miesiąc. Następnie zlać nalew i przefiltrować. Miód rozpuścić w przegotowanej, ciepłej wodzie. Dodać do nalewu i odstawić całość na 2 miesiące.

Nawet już etykieta czeka. Trudno będzie wytrzymać te trzy miesiące, aż odpowiednio poleżakuje nastawiona nalewka.