27 stycznia 2014, poniedziałek, 19:48

Odessa zimą

Zimowa pogoda niezbyt nastraja do turystycznych wędrówek. Na dworze minus 7 stopni, padają krupy zamarzającego śniegu i zawiewa od strony morza. Jednak dziś byłem zmuszony zrobić spacer po tym kurorcie nad Morzem Czarnym, aby na dworcu kolejowym wykupić bilet do Mołdawii.

Przy okazji udało mi się zrobić kilka fotek tylko tych ciekawszych gmachów przy prospekcie Puszkina, które przypominają lata świetności Odessy. Większość gmachów jednak popada w ruinę.

Na ulicach spokojnie – tylko raz zaobserwowałem kilka samochodów z demonstracyjnie powiewającymi ukraińskimi flagami na znak protestów w Kijowie. W niedzielne popołudnie po raz pierwszy i  w Odessie miał miejsce mitting EUROMAJDANU pod gmachem lokalnych władz, ale demonstracja zakończyła się spokojnie.

A nastroje mieszkańców dość sceptyczne. Wiedzą, że obecny prezydent szybko nie odda władzy. Sami chcieli by do Europy, ale dyktat Putina jest silniejszy i tego się boją.

     

26 stycznia 2014, niedziela, 19:11

Znów Ukraina

Od nowego roku na moim blogu cisza – jakoby w oczekiwaniu na zimę. I oto przyszła. Poprzedniej nocy w Borach Stobrawskich zanotowałem już minus 14 stopni. Odśnieżania nie było, ale wodę w Chacie w lesie musiałem zabezpieczyć przed nadchodzącymi mrozami.

Tak się złożyło, że w dzień zapowiedzi przez prezydenta Ukrainy chęci dymisji rządu przyszło mi jechać w komandirowkę do Odessy. Samolotem z Wrocławia do Warszawy, gdzie przywitała mnie prawdziwa zima i ostro pracujące pługi na lotnisku. Potem już bezpośredni lot do Odessy, gdzie śniegu tylko symboliczna  warstewka i minus 6 stopni. Zatrzymałem się w sympatycznym hotelu Frapolli (nocleg 232 zł,-  polecam), przypominającym dawną świetność Odessy. A już jutro czeka mnie jazda pociągiem do Mołdawii.

PS. Trzymajmy kciuki za Ukrainę – niech im się uda!

31 grudnia 2011, sobota, 18:19

Nadchodzi kolejny rok

Już mija kolejny rok publicznego blogowania – dokumentowania zdarzeń bazy ekoturystycznej Chata w lesie i mojej podróżniczej aktywności. Stąd też znalazły się na tegorocznym blogu informacje i zdjęcia z mojego pobytu m.in. w Barcelonie, Brukseli, Pradze, Moskwie,  Odessie, Kijowie, Mińsku czy we Lwowie.

Przez ostatni rok starałem się kontynuować  bieżące zapiski związane z pobytem gości, starałem się uzupełniać historię chaty i ich poprzednich gospodarzy.

Tak więc znalazły się też komentarze do poszczególnych postów osób, które w jakiś sposób były związane z tym miejscem. Były też sentymentalne odwiedziny byłych gospodarzy Chaty.

Poza bieżącymi wpisami i komentarzami na blogu, pobyty dokumentują również sami goście w Kronice naszego obiektu. Są więc wpisy gości ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Korsyki czy Hiszpanii, którzy m.in. dzięki Internetowi dotarli do naszej leśnej osady.

Na początku sezonu – w maju tłumnie to miejsce odwiedzili miłośnicy biegania i Nordic Walking. Organizowany przez nas  II Stobrawski Bieg – Kęszyce 2011 w ramach ogólnopolskiej akcji POLSKA BIEGA zgromadził grubo ponad 200 osób. Były też grupy rowerowe, dla których Bory Stobrawskie są doskonałym miejscem do uprawiania turystyki rowerowej.

Zatem śmiało mogę powiedzieć, że nasza baza ekoturystyczna Chata w lesie została w pełni odkryta  i zauważona przez miłośników natury i ekologii. Takich właśnie turystów, którzy doceniają lokalizację i walory tego miejsca chcielibyśmy gościć i w nadchodzącym roku.

A nasze imprezowe plany na najbliższy rok, to kontynuacja akcji Polska Biega z uwzględnieniem udziału w biegach małych dzieci, o których w poprzednich latach trochę zapomnieliśmy oraz zorganizowanie Rodzinnego Rajdu Rowerowego.

Kończy się ogłoszony przez ONZ Międzynarodowy Rok Lasów, ale my furtki do naszych lasów nie zamykamy i zapraszamy chętnych do systematycznego odwiedzania Borów Stobrawskich i naszej ekoturystycznej bazy.

Może w dobie nadchodzącego kryzysu łatwiej będzie wrócić do naszej Matki Natury i w zaciszu pomieszczeń chaty zapomnieć o tej całej komputeryzacji, industrializacji i globalizacji?

PS. Mało zimowe zdjęcia zdobią ten tekst w ostatni dzień roku. Dziś rano padał lekki śnieg, ale nie pozostał na długo i szybko zamieniał się w krople na krzewach wokół naszej leśnej posesji.

14 września 2011, środa, 22:22

Przelotem przez Kijów

Kilkugodzinne oczekiwanie w Kijowie na trasie z Odessy do Dniepropietrowska  przypomniało mi o szkicu na blogu, który czekał od kilku tygodni na swój czas. Oto zapis z krótkiego spaceru po stolicy Ukrainy.

Słynny kijowski Majdan – Plac Niepodlegości. To tu miała miejsce w 2004 roku Ukraińska Pomarańczowa Rewolucja.

Oto kilka fotek i cenne obiekty współczesnego Kijowa. M.in. Sobór Św. Zofii – dziś funkcjonujący jako państwowe muzeum. Ten zabytek klasy zerowej wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO starają się przejąć wierni.

Drugi z nich, to Monastyr Św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach. Całkowicie zburzony przez władze radziecką w latach 1934 – 1936, a odbudowany w latach 1998 – 2000. Sąsiaduje z gmachem Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Dziś było piękne słońce w Kijowie, natomiast zdjęcia pochodzą z mojego przeddeszczowego spaceru.

Ta autofotka pochodzi z wczorajszej nocy. A dziś w Odessie  było  31 stopni. Woda rewelacyjna do kąpieli, choć tylko nieliczni odważyli się na jej rześkość. Warto jednak było. Kilkukrotne, krótkie pływanie dodawało mi sił w trudach zawodowego podróżowania.

PS. Proszę kliknąć na fotkę, żeby zobaczyć wczorajszą pełnię księżyca nad Morzem Czarnym.

12 września 2011, poniedziałek, 21:10

Odessa na koniec lata

Zostawiam na trochę leśne otoczenie, aby okazjonalnie przybliżyć czytelnikom bloga ciekawe miejsca, w których ostatnio bywam. Służbowy wyjazd nad Morze Czarne – do samej Odessy wydaje się być bardzo dobrym ukoronowaniem mijającego sezonu letniego. To eklektyczny, ale jakże okazały gmach Opery i Baletu w Odessie wybudowany w latach 1884 – 1887. Temperatura zupełnie przyzwoita – 26 – 28 stopni i sporo plażowiczów i to raczej seniorów. Odessa  prawie na każdym kroku przypomina czasy swojej świetności. Pamiętajmy, że jeszcze za caratu -przed I wojną światową była czwartym, najważniejszym miastem imperium rosyjskiego – po Petersburgu, Moskwie i Warszawie.

Wspaniała lokalizacja Odessy, jako portu obsługującego eksport rosyjskiego zboża przyczyniła się do miana najbogatszego i najszybciej rozwijającego się miasta carskiej Rosji. A dzięki umiarkowanemu, kontynentalnemu, suchemu i gorącemu klimatowi Odessa była zarazem wspaniałym kurortem z pięknymi plażami i naturalnymi źródłami.  Dziś już powoli widać oznaki przebudzenia i chęć powrotu do miana uznanego, europejskiego kurortu.

Nic więc dziwnego, że właśnie dziś zastałem taką pogodę. Otóż Odessa szczyci się 290 dniami słonecznymi w ciągu roku.

Gdyby mi przyszło porównać to miasto do innych europejskich metropolii, to Odessa trochę przypomina mi Wiedeń, a po trosze Londyn. No, naturalnie nie można tu spotkać zadbanych (równo ułożonych) chodników, czy innych mediów, ale pod względem architektonicznym można przyjąć takie porównania. Są dostojne pałace, szerokie założenia komunikacyjne – prospekty i są też aleje platanowe. Są ekskluzywne sklepy, ale też porozwalane i wyboiste chodniki, bałagan, brud i bieda ulicy przyćmiewają obraz dostojnej niegdyś Odessy.  Sławetne już wyrwy w jezdniach są zmorą nie tylko kierowców w wielkich i ekskluzywnych samochodach, których tu nie brak, ale i tych, którzy starymi gratami czy marszrutkami (minibusy) przemierzają codziennie zatłoczone ulice.

Reklamowane w przewodnikach, słynne Schody Potiomkinowskie (nazwane na cześć buntu Floty Czarnomorskiej) nie zrobiły na mnie wrażenia. Fotka przedstawia je naprzeciwko Dworca Morskiego. Za nim już widać szmaragd Morza Czarnego.

Miejsce ostatniej fotki miała zająć fotografia Katedry – tzw. Kościoła Polskiego, ale błędne informacje uzyskane od tubylców nie pozwoliły mi dziś na dotarcie pod właściwą lokalizację. Może jutro się uda.