15 lipca 2015, środa, 8:52

Tajemnicze świetliki

Wczorajszy dzień minął pod znakiem intensywnych opadów. A kolejna ulewa nieco pokrzyżowala mi wtorkowe plany. Na cotygodniową siatkówkę z Kęszyc do Zagwiździa wybrałem się tym razem rowerem. To zaledwie 7 kilometrów, ale uporczywy deszcz robi swoje.

Udało nam się jednak rozegrać kilka setów, a tu znów ulewa – potem przerwa, kolejna próba wznowienia gry i znów ulewa. Powrót z siatkówki zmuszony byłem odłożyć do ustania deszczu. W tym czasie podglądałem u kolegi piekarza proces przygotowania ciasta i pieczenia chleba. W końcu robiło się już ciemno i swój rower musiałem doposażyć u kolegi w stosowne oświetlenie, gdyż z powodu dużych opadów zmieniłem trasę powrotu do domu częściowo drogą publiczną.

świetlik - National Geografic.plJuż było całkiem ciemno, kiedy wjechałem w leśną drogę. Nagle znienacka pojawiły się one – tajemnicze świetliki, które raz po raz znakowały mi drogę, niczym diody LED swoim zimnozielonym światłem. To robaczki świętojańskie z rodziny Lampyridae.

To było naprawdę urokliwe. Wybierzcie się do lasu wieczorową porą, a na pewno nie pożałujecie. (Foto z National Geografic.pl).

Pozdrawiam wszystkich ciepło z Chaty w lesie.

 

6 lipca 2010, wtorek, 16:30

Powrót na łono natury

Przyszła już pora na powrót na łono leśnej natury.

Załączona na fotce moja grecka opalenizna została już wzmocniona przez nasze słońce przy wędrówce po włościach, które z ochotą obejrzałem po długiej nieobecności. W tym czasie trawa rosła jak na drożdżach i zastępujący mnie opiekunowie posesji mieli pełne ręce roboty. Dzięki im za to. Efekty koszenia widać na zdjęciu poniżej.

Brakowało mi trochę w Grecji tej soczystej zieleni, która tu przez ostatnie obfite opady tryska intensywnością. Kolorowe grzybienie na przydomowyn oczku wodnym stały się doskonałym rajem dla żabek.

I jeszcze tylko o jednym stworzonku, które mnie przywitało już po zmroku. Czy wiecie jak wyglądają świetliki – robaczki świętojańskie? To takie mikro UFO, które świeci swoim fosforyzującym kuperkiem, a którego nie można pokazać na zdjęciu. Unosiły się bezszelestnie nad trawą, robiąc fluorescencyjne esy- floresy (czyżby nieco spóźnione?).

PS. Pozdrawiam serdecznie moich wszystkich greckich turystów. WG