20 września 2013, piątek, 12:03

Urodzaj śliwek

 

To jed­na z ga­łą­zek sta­rej śliw­ki, da­masz­ki, któ­ra przy­tu­li­ła się do sa­mej ścia­ny bu­dyn­ku, gdzie ro­sła już przed la­ty w przy­do­mo­wym sa­dzie. Dziś po­zo­sta­ły jesz­cze po­je­dyn­cze sztu­ki ty­ch drzew: wę­gier­ka, li­bo­ska i ta da­masz­ka. W tym ro­ku wy­jąt­ko­wo ob­ro­dzi­ła, przy­po­mi­na­jac win­ne gro­na.

Zatem już na­de­szła po­ra na tra­dy­cyj­ną już Stobrawską Śliwowicę Borową.

PS. Pod wie­czór zbie­ram śliw­ki,  a z po­bli­ski­ch bo­rów do­cho­dzą do mnie po­je­dyn­cze ry­ki je­le­ni – wszak to sam ze­nit ry­ko­wi­ska.

Powiązane wpisy

18 września 2012, wtorek, 13:32

Rykowisko

Posłuchaj je­le­nia na ry­ko­wi­sku w Borach Stobrawskich.  Nagranie z 17.09.2012.

Update Required
To play the me­dia you will ne­ed to either upda­te your brow­ser to a re­cent ver­sion or upda­te your Flash plu­gin.

Jeśli nie sły­szy­sz wy­raź­nie – zrób gło­śniej… lub przy­je­dź i prze­ko­naj się sam!

Powiązane wpisy

24 września 2011, sobota, 19:03

Lato minęło

Grzyby w na­szy­ch oko­li­ca­ch ja­koś nie spie­szą z wyj­ściem po­nad le­śne po­szy­cie. Ale spa­ce­ru­jąc po le­sie na­po­ty­ka­my na ręcz­ne ro­bót­ki pa­ję­czej bra­ci (fo­to uczest­nicz­ki warsz­ta­tów w Chacie).

Po ostat­niej po­dró­ży służ­bo­wej nad Morze Czarne jesz­cze zdą­ży­łem na do­rocz­ne ry­ko­wi­sko.

Ryki je­le­ni roz­po­czy­na­ją się bar­dzo wcze­śnie – jesz­cze przed za­cho­dem słoń­ca. Ich cha­rak­te­ry­stycz­ne dźwię­ki echo nie­sie po so­sno­wy­ch bo­ra­ch nie­mal przez ca­łą noc. Wtedy na­sza le­śna osa­da aż drży od fa­lu­ją­cy­ch po­hu­ki­wań i prze­raź­li­wy­ch, po­tęż­ny­ch ry­ków, przy­po­mi­na­ją­cy­ch dę­cie pa­ste­rzy w wiel­kie, drew­nia­ne trą­bi­ty w Beskidach lub na Podhalu.

Powiązane wpisy

23 września 2010, czwartek, 23:22

Grzyby, grzyby, grzyby…

Właśnie ta­ki wi­dok mnie przy­wi­tał po po­wro­cie z Grecji.

Tylko na krót­ki re­ko­ne­sans po le­sie wy­bra­łem się z żo­ną dziś póź­nym po­po­łu­dniem. Tak dla żar­tu za­bra­li­śmy ze so­bą ko­szy­ki na ewen­tu­al­ne grzyb­ki. Po go­dzin­nym spa­ce­rze wró­ci­łem z wiel­kim ko­szem pod­grzyb­ków i dwo­ma do­rod­ny­mi bo­ro­wi­ka­mi.

Zatem za­pra­szam do na­sze­go la­su, gdzie grzy­by ro­sną na­wet w ta­ki­ch miej­sca­ch, w ja­ki­ch nie spo­ty­ka­łem ich od lat. Nie trze­ba ich szu­kać, po pro­stu się je ko­si ca­ły­mi gro­ma­da­mi.

PS. Las przy­wi­tał mnie jesz­cze jed­nym, wspa­nia­łym zja­wi­skiem: no, te­go nie­ste­ty nie mo­gę po­ka­zać. Już by­ło ciem­no, gdy znad ota­cza­ją­cej na­sze sie­dli­sko łą­ki usły­sza­łem ryk je­le­nia. Właśnie do­bie­ga koń­ca te­go­rocz­ne ry­ko­wi­sko.

Powiązane wpisy