31 maja 2020, niedziela, 11:37

W majowych kolorach

Powoli dobiega końca jeden z najpiękniejszych w roku miesięcy – kolorowy maj.

Maj to przede wszystkim różne odcienie zieleni, ale i kolorowe łąki umajone i ptaki gniazdujące na obrzeżach lasu i naszej posesji. Jak co roku powróciły dudki (Upupa epops) – kilka par już regularnie gniazduje na naszym terenie. Są i gile, rudziki, kosy, szpaki, kwiczoły, pliszki i kilka rodzajów sikorek. Te i wiele innych przyciąga oczko wodne (też z kolorowymi rybkami), wszak niedobór wody w Borach Stobrawskich widoczny na każdym kroku.

Tutaj dumnie kroczy para żurawi (Grus grus), która niemal codziennie pojawia się na swoim żerowisku w leśnej osadzie Kęszyce. Te ujęcia zrobił nasz sąsiad Wiesław Błoniarz (dzięki Wiesiu).

            

Zielony maj. Dla nas wszystkich zbyt inny i trudny. Nawet powracający do nas goście trochę jakby zagubieni, ale bardzo spragnieni tej bliskości z naturą. Ona jest u nas na wyciągnięcie ręki. Wraz z zachodzącym słońcem zaczynają pojawiać się  się na przylegających łąkach sarny, jelenie, zajączki i lochy ze swoimi pasiastymi przychówkami. Jest ich cała chmara.

Zapraszamy – przyjmujemy gości wyłącznie w Małym Domku dla zachowania zalecanych formom agroturystyki reguł Covid-19 – utrzymujemy dystans.

Nie przejmujcie się, że poranną pobudkę zrobi wam donośny klangor żurawi jeszcze przed szóstą rano.

5 lutego 2012, niedziela, 20:36

Na św. Agaty

Na świętej Agaty muchy zza zagaty. Albo też inna wersja:

Na świętej Agaty idą muchy na zagaty.

To starodawne przysłowie już wyszło z użycia. A zagaty – proste konstrukcje ocieplające domy już dawno przeszły do lamusa. Były one stosowane do ocieplenia ścian starych chat. To takie prowizoryczne ścianki, które na zewnętrznym murze domu dochodziły do dolnej krawędzi okien, w które wciskano słomę lub suche liście, aby choć trochę chroniły przy wielkich mrozach. Stąd też pochodzi określenie – ogacić czyli ocieplić. Dziś niegdysiejsze zagaty zastąpił wszechobecny styropian i wełna mineralna, które nas już bardziej estetycznie mają chronić przed mrozami. A jest przed czym – w tygodniu bywało po minus 23 stopnie.

A dzień św. Agaty – 5 lutego kiedyś napawał optymizmem, że słońce już coraz wyżej, robi się coraz cieplej i nawet muchy zza zagaty już zaczynają wychodzić.

Dziś – przy kilkunastostopniowym mrozie na próżno ich wypatrywałem. Jedynie sikorki, dzięciołek i kowaliki przejawiały aktywność przy karmniku przy naszej chacie, gdzie czekała na nich świeża słoninka.

23 stycznia 2010, sobota, 17:35

Widok z zimowego okna

Czyż nie uroczy jest widok z kuchennego okna, kiedy na dworze jest minus 15 stopni C?

W piecu buzuje ogień z sosnowych szczap, raz po raz strzelając palącą się żywicą. Leniwe, sobotnie popołudnie – sjesta, tylko za oknem uwijają się ruchliwe sikorki. Prawdziwa zima nadal trzyma.

24 grudnia 2009, czwartek, 20:18

Sikorki sfotografowane

Sikorki na karmniku

Udało mi się zrobić piękne zdjęcie! Oceńcie sami.