29 lutego 2012, środa, 15:20

Przejazdem przez Smoleńsk

Zimowa pora chyba nie jest dobrym okresem na podróżowanie po Rosji. Moja służbowa podróż wypadła na sam koniec lutego – po tęgich mrozach jeszcze utrzymują się w Smoleńsku zwały śniegu. Utrudnione jest dotarcie do budynków użyteczności publicznej i domostw, a spadające często niespodziewane , dachowe obwisy śniegu stwarzają niebezpieczeństwo dla samochodów i przechodniów.

Miasto w zimowej scenerii wygląda urokliwie. Nawet obsypany Lenin przed gmachem smoleńskiej władzy rejonowej prezentuje  się ciekawie.

Zdjęcie Uspieńskiego Soboru  (1101 rok) zrobiłem już z oddali. Robiło się ciemno i już nie zdążyłem dotrzeć w jego okolicę. Natomiast wystarczyło mi tyle  czasu, żeby pospacerować w obrębie starych murów warownego miasta (no i złapałem lekkie przeziębienie).

Mury obronne Smoleńska powstały w końcu XVI wieku i część ich w ostatnich latach została odrestaurowana. Kiedyś to miasto usytuowane na wzgórzu musiało budzić podziw, chęć zdobycia, jak i respekt. Na terenie miasta wiele pomników upamiętniających walki z Francuzami z 1812 roku, którzy mieli chrapkę i na te tereny.

I jeszcze jedno zdjęcie z miasta, którego nazwa od kilku lat jest na ustach Polaków. Zupełnie przypadkowo znalazłem się obok miejsca katastrofy prezydenckiego samolotu z 10 kwietnia. Kilkadziesiąt metrów od tego miejsca na stacji benzynowej przy wjeździe do miasta od strony Moskwy umówiłem się na spotkanie z przedstawicielem firmy, do której jechałem na rozmowy – stąd tam trafiłem.

Na obrzeżach nieczynnego i niewidocznego lotniska skromny krzyż i fragmenty przysypanych śniegiem wieńców. Znajdują się w miejscu upadku kabiny samolotu. Odwiedziłem i to miejsce, aby oddać hołd ofiarom tej katastrofy.