18 kwietnia 2017, wtorek, 10:19

„Na kole na Szlajsa” czyli >Rowerem do Kęszyc<

Wracamy do tradycji organizacji imprez majowych. Tym razem inicjatorkami były panie z Sołectwa Grabice, do którego należy leśna osada Kęszyce. Tak powstał pomysł zaproszenia na majówkę –  na wspólnie organizowany piknik pod hasłem: „Na kole na Szlajsa” – taką kiedyś nazwą Kęszyc się posługiwano.

Zapraszamy więc chętnych, którzy z różnych stron będą się zjeżdżać rowerami (ale nie tylko) by brać udział w różnych konkurencjach na terenie bazy ekoturystycznej Chata w lesie i w  jej okolicach.  Będą również konkurencje biegowe – nawiązujące do ogólnopolskiej akcji „POLSKA BIEGA”, których trzy edycje już były przez nas organizowane.

Mamy nadzieję, że dotrą nie tylko mieszkańcy pobliskich wiosek, ale zapraszamy też mieszkańców Opola, dla których wyznaczyliśmy ponkt startowy do przyjazdu rowerem na Pl. Wolności o godz. 10.30

22 listopada 2011, wtorek, 8:34

Z historii naszej Chaty

Oto kolejne fragmenty historii miejsca, w którym przebywamy. Informacje o byłych gospodarzach Chaty, gościach i zdarzeniach, które się odbywały na terenie naszej leśnej osady. Docierają do nas poprzez tych, którzy na bieżąco czytają moją kronikę w postaci bloga. Od tych, którzy w jakiś sposób byli związani z tym miejscem.

Latem tego roku odwiedziła nas mieszkanka sąsiedniego Dębińca – pani Rita Glomb. Przyniosła ze sobą zdjęcia naszej chaty, przed którą stoją: babcia  Franciszka Witek, jej mama – Gertruda. W kapeluszu Witek Augustyn – mąż Franciszki.

I jeszcze ważna data dla tego domu: w 1906 roku urodziła się pani Gertruda i ten dom już był. To dla mnie informacja ważna, ponieważ do tej pory uważaliśmy, że ten dom pochodzi gdzieś z lat międzywojennych. Tymczasem jest on starszy i pochodzi z przełomu wieku.

A z kolei to zdjęcie przedstawia liczne grono weselników przed naszym domem. To goście weselni pani Gertrudy Witek z domu Gryga – rok 1926.

Czyż to nie ta sama elewacja naszej starej chaty? To zdjęcie jest aktualne. Widać na nim ten sam podział domu, zarysy dachu. Jedynie układ okien nieco zmieniony i nie ma już na nim drzwi wejściowych od strony drogi, które są widoczne na poprzednim zdjęciu.

I jeszcze jedna informacja pochodząca od pani Rity – późniejszym gospodarzem tego domu był brat jej mamy Gertrudy – Adolf.

Tak prezentowała się chata, kiedy w 1996 roku nabywaliśmy ją od pani Julity Gałek. Tu na zdjęciu widoczna pani Rita – zaniepokojona niezamieszkałym przez jakiś czas jej znanym domem.

A tak prezentuje się chata dziś – już po niewielkiej adaptacji dachu, gdzie niewielki daszek nad wejściem i spiżarnią został przykryty jedną, lekko załamaną połacią dachu, tworząc wygodne podcienia do obserwacji otaczającej przyrody.

PS. Gorące pozdrowienia przekazuję tą drogą dla pani Rity Glomb z Dębińca za udostępnienie starych zdjęć oraz dla pani Elwiry Lubczyńskiej z Niemiec za uzupełnienie historii tego domu.

Chętnie zamieszczę kolejne informacje związane z tą leśną osadą i naszą Chatą. Może uda nam się jeszcze głębiej sięgnąć do naszej lokalnej historii?

A może też ktoś rozpoznaje pozostałe postacie z tego zdjęcia weselnego na Szlajsie? – tak się kiedyś mówiło na tę osadę leśną Kęszyce.

8 sierpnia 2010, niedziela, 17:07

O tubylcach Kęszyc

Nasza niewielka, leśna osada już prawie całkowicie zmieniła swój pierwotny charakter. Ci dawni osadnicy leśni z czasów swojego założyciela – Króla Pruskiego Fryderyka II (1712-1786) pomarli w poprzednich wiekach. Niektórzy powojenni gospodarze wyjechali do Niemiec, a kolejni właściciele kilku posesji też już odeszli na tamten świat w ostatnich latach. A w  niedzielę – dwa tygodnie  temu zmarł ostatni tubylec – mieszkaniec domu nr 1 – śp. Jan Mizerski.

Z kolei przybyli też nowi, weekendowi mieszkańcy naszej osady w ostatnich dwóch latach. Domek letniskowy powstał po drugiej stronie drogi, a w małym lasku na terenie posesji nr 4 został posadowiony przytulny drewniany domek góralski.

Tak więc dziś osada Kęszyce liczy 9 domów i ma typowy charakter wypoczynkowy i rekreacyjny z naszą bazą ekoturystyczną Chata w lesie i miejscami noclegowymi dla zagranicznych myśliwych w na terenie posesji nr 3.

Dzisiejszym i dawnym mieszkańcom okolicznych miejscowości trudno dziś rozpoznać dawną Szlajsę (tak naszą osadę kiedyś nazywano).

PS. Przy tej okazji pozdrowienia dla mojego kolegi Ryszarda, który obiecał zrobić zdjęcie naszej osady w trakcie przelotu na motolotni – WG.

I jeszcze ukłony dla Państwa Cieślińskich z Poznania, którzy zainteresowali się tekstem o dawnym gospodarzu – Januszu Gałku – malarzu i poecie. Otrzymałem od nich tomik poezji tego autora pt.: Definicja wiecznej satysfakcji.