12 marca 2011, sobota, 20:30

Poszła zima do morza

Na świętego Grzegorza idzie zima do morza.

Tym razem to polskie przysłowie sprawdziło się bardzo dokładnie. Zrobiło się dziś bardzo ciepło – 15 stopni. Szpaki na wierzchołkach modrzewi już od samego rana gromadnie zaczęły gaworzyć w promieniach przebijającego się przez sosnowy bór słońca. Bogatki i sikory modre już pozajmowały budki lęgowe i pilnie uwijały się przy porządkowaniu swoich terytoriów. Wiele zamieszania robiły dzięcioły pstre, które co chwila parami pojawiały się na pobliskim jaworze i modrzewiach.  Zaczęła się więc pora gniazdowania.

Wczesnym popołudniem dosyć nieporadnie wylądowała na pobliskiej łące para żurawi. To chyba te same ubiegłoroczne, które już od początku maja zaczęły przylatywać do nas na żer. Tak było do samej jesieni. Czyżby tak polubiły naszą okolicę, że zamierzają na Kęszycach założyć swoje gniazdo?

A na mnie przyszła pora na przedwiosenne porządkowanie ogrodu. Rozpocząłem od przycinania drzew owocowych i krzewów. Dostało się mocno dereniowi, który za bardzo się rozkrzewił. Obwisłe gałęzie powrastały mu w glebę – ochoczo je wykarczowałem i zrobiłem z nich nowe nasadzenia już poza ogrodzeniem. Będą tworzyły czerwonawe obrzeże ażurowego żywopłotu przed wjazdem na posesję.

5 marca 2010, piątek, 10:06

Gniazdowanie

Już minęło kilka dni od mojego ostatniego postu i ogłoszenia nadejścia wiosny. Zaglądacie na stronę, a tu cisza – nic się nie dzieje. To nie tak – choć ostatnio brakowało czasu na wpisy, to jednak moje leśne otoczenie jak najbardziej ożyło wraz z przylotem szpaków. Utrzymujące się dość niskie temperatury i próba nawrotu zimy nie zatrzymały przedwiosennego rozwoju przyrody.

Wszystkie gniazdujące na obrzeżach lasu i na mojej posesji ptaki rozpoczęły zajmowanie swoich lęgowych budek, często staczając walkę o ich przejęcie. Nawet sikorki, których jest u mnie kilka rodzajów, piskliwie zdobywają swoje lęgowe terytorium. Największą aktywność wykazuje modraszka – to ta, która w przyrodzie uchodzi za najbardziej płodną. Miewa dwa lęgi w ciągu roku, a jej potomstwo należy do najliczniejszych – bywa, że może wysiadywać aż 19 jaj. W ubiegłym roku zajmowała moją oryginalną budkę lęgową przy samym wejściu do chaty.

Wydłubałem ją z naturalnego kloca ściętej, spróchniałej, starej już sosny i posadowiłem na płatwowej belce – tuż pod wiatrołapem blaszanego dachu. Latem liście dławisza oplatają ją, tworząc dodatkowe schronienie przed słońcem dla przysiadających przed budką ptaszków. Widoczny na zdjęciu po prawej patyczek pod samym daszkiem budki i otworem  nazywa się po prostu grzędą i służy im tak, jak nam ganek do przesiadywania przed domem.

Tak więc gniazdują w mojej okolicy pozostałe sikory: sikora bogatka, sosnówka, czubatka i sikora uboga. Prawie wszystkie pojawiały się przy moim zimowym karmniku. Jedynie sikory czubatki tej zimy nie spotkałem. Mam nadzieję że latem również się pojawi.

26 lutego 2010, piątek, 9:00

Już szpaki przyleciały

Wczoraj było 11 stopni i chyba to sprawiło, że po południu zobaczyłem pierwsze szpaki. Nie bardzo dowierzałem, ale po obejrzeniu przez lornetkę zauważyłem ich złotawo nakrapiane upierzenie. Nieco obwisłe skrzydła zdradzały przebytą  długą drogę i zmęczenie. Ich drobne sylwetki wskazywały, że są to młode osobniki z ubiegłorocznego lęgu. Gromadnie obsiadły same wierzchołki modrzewi, aby jeszcze złapać promienie zachodzącego słońca. Ich wyrazisty skrzekot, podobny do głośnego zgrzytania zębami zwabiał kolejne osobniki, które nadlatywały znad zaśnieżonej jeszcze łąki.

Pojawiła się też parka mysikrólików pilnie dziobiących odkryte, ale jeszcze zasłonięte charakterystycznym, zimowym kożuszkiem niewielkie połacie trawnika wyłaniającego się spod  dużej warstwy śniegu.

Gromadka szczygłów zajęła murawę pod samą gruszą, wydziobując opadające z niej resztki kory, którą wcześniej penetrowały dzięcioły pstre.

Kiedy przez tegoroczną, srogą zimę oczko wodne pokrywała  gruba warstwa lodu, zacząłem się niepokoić o zimujące tam ryby. Dziś pojawiło się już na głębszej części oczka lustro wody, znad którego zauważyłem jedną z moich siedmiu rybek. To była pobłyskująca złotem orfa, a za nią podpływał do brzegu rumiany karaś. Jest to dla mnie znak, że udało im się przetrwać obcą im dotychczas ostrą zimę.

I jeszcze jeden obrazek uświadomił mi, że nieuchronnie nadchodzi wiosna. Zadarłem do góry głowę, kiedy usłyszałem nad chatą szum łopocących skrzydeł trzech przelatujących w szyku białych łabędzi.