31 maja 2020, niedziela, 11:37

W majowych kolorach

Powoli dobiega końca jeden z najpiękniejszych w roku miesięcy – kolorowy maj.

Maj to przede wszystkim różne odcienie zieleni, ale i kolorowe łąki umajone i ptaki gniazdujące na obrzeżach lasu i naszej posesji. Jak co roku powróciły dudki (Upupa epops) – kilka par już regularnie gniazduje na naszym terenie. Są i gile, rudziki, kosy, szpaki, kwiczoły, pliszki i kilka rodzajów sikorek. Te i wiele innych przyciąga oczko wodne (też z kolorowymi rybkami), wszak niedobór wody w Borach Stobrawskich widoczny na każdym kroku.

Tutaj dumnie kroczy para żurawi (Grus grus), która niemal codziennie pojawia się na swoim żerowisku w leśnej osadzie Kęszyce. Te ujęcia zrobił nasz sąsiad Wiesław Błoniarz (dzięki Wiesiu).

            

Zielony maj. Dla nas wszystkich zbyt inny i trudny. Nawet powracający do nas goście trochę jakby zagubieni, ale bardzo spragnieni tej bliskości z naturą. Ona jest u nas na wyciągnięcie ręki. Wraz z zachodzącym słońcem zaczynają pojawiać się  się na przylegających łąkach sarny, jelenie, zajączki i lochy ze swoimi pasiastymi przychówkami. Jest ich cała chmara.

Zapraszamy – przyjmujemy gości wyłącznie w Małym Domku dla zachowania zalecanych formom agroturystyki reguł Covid-19 – utrzymujemy dystans.

Nie przejmujcie się, że poranną pobudkę zrobi wam donośny klangor żurawi jeszcze przed szóstą rano.

29 kwietnia 2016, piątek, 14:24

Przymrozki i żurawie

Poranek, mróz i żurawie

Zbliża się długi, majowy weekend, a tu nadal zimno. Na łące było biało od przymrozku. W naszym ogrodzie już zmarzł dławisz, wisteria i mój ukochany cytryniec chiński. W tym roku liczyłem na niepowtarzalną nalewkę, bo pięknie już przed tygodniem rozwinął swoje liście. Dziś pozostały mu jedynie zwiędnięte kikuty.

Na szczęście poranne przebudzenie osłodził mi donośny klangor żurawi, które pojawiły się tuż za płotem na łące z zamiarem odbywania ceremonii wiosennych zalotów.

12 marca 2011, sobota, 20:30

Poszła zima do morza

Na świętego Grzegorza idzie zima do morza.

Tym razem to polskie przysłowie sprawdziło się bardzo dokładnie. Zrobiło się dziś bardzo ciepło – 15 stopni. Szpaki na wierzchołkach modrzewi już od samego rana gromadnie zaczęły gaworzyć w promieniach przebijającego się przez sosnowy bór słońca. Bogatki i sikory modre już pozajmowały budki lęgowe i pilnie uwijały się przy porządkowaniu swoich terytoriów. Wiele zamieszania robiły dzięcioły pstre, które co chwila parami pojawiały się na pobliskim jaworze i modrzewiach.  Zaczęła się więc pora gniazdowania.

Wczesnym popołudniem dosyć nieporadnie wylądowała na pobliskiej łące para żurawi. To chyba te same ubiegłoroczne, które już od początku maja zaczęły przylatywać do nas na żer. Tak było do samej jesieni. Czyżby tak polubiły naszą okolicę, że zamierzają na Kęszycach założyć swoje gniazdo?

A na mnie przyszła pora na przedwiosenne porządkowanie ogrodu. Rozpocząłem od przycinania drzew owocowych i krzewów. Dostało się mocno dereniowi, który za bardzo się rozkrzewił. Obwisłe gałęzie powrastały mu w glebę – ochoczo je wykarczowałem i zrobiłem z nich nowe nasadzenia już poza ogrodzeniem. Będą tworzyły czerwonawe obrzeże ażurowego żywopłotu przed wjazdem na posesję.