29 maja 2012, wtorek, 10:25

Po majowych biegach w lesie

To by­ła na­sza trze­cia już edy­cja Stobrawskiego Biegu w ra­ma­ch ak­cji POLSKA BIEGA.

W dzie­się­ciu ka­te­go­ria­ch wie­ko­wy­ch i na róż­ny­ch dy­stan­sa­ch star­to­wa­ło aż 93 mi­ło­śni­ków bie­ga­nia i mar­szu Nordic Walking.
→ czy­taj da­lej…

Powiązane wpisy

25 maja 2012, piątek, 14:04

Nad cichym Donem

To już ostat­nie mia­sto w po­łu­dnio­wej czę­ści Rosji, gdzie koń­czę swo­ją po­dróż.

Po Krasnodarze był Armawir – oko­ło 200 – ty­sięcz­ne mia­sto za­ło­żo­ne przez Ormian (stąd je­go na­zwa). W pro­stej li­nii na Kaukaz tyl­ko 200 ki­lo­me­trów. Tych wzno­szą­cy­ch się na po­nad 5,5 ty­sią­ca me­trów n.p.m. gór nie­ste­ty nie wi­dzia­łem, a spa­cer po mie­ście z buj­ną ro­ślin­no­ścią za­kłó­ca­ły mi raz po raz prze­la­tu­ją­ce z du­żym hu­kiem woj­sko­we my­śliw­ce. Poniżej kil­ka fo­tek z te­go mia­sta w Kraju Krasnodarskim.

Potem był Salsk. Czy pa­mię­ta ktoś lek­tu­rę ze szko­ły pod­sta­wo­wej „Chłopiec z Salskich Stepów” Igora Newerlego – pol­skie­go pi­sa­rza i pe­da­go­ga? To wła­śnie tu w do­rze­czu Donu dzie­ją się lo­sy mło­de­go chłop­ca, opo­wie­dzia­ne przez obo­zo­we­go przy­ja­cie­la pi­sa­rza. Spokojne,  oko­ło 180 ty­sięcz­ne mia­sto z gó­ru­ją­cym nad nim so­bo­rem Cyryla i Metodego.

I po­ra na Rostów nad Donem:

Ponad mlio­no­wy Rostów po­sia­da związ­ki z Polską. Tutejszy uni­wer­sy­tet je­st spad­ko­bier­cą na­sze­go Uniwersytetu Warszawskiego. Bowiem w trak­cie I woj­ny świa­to­wej UW zo­stał ewa­ku­owa­ny wła­śnie tu i dzia­łał ja­ko Cesarski Uniwersytet Warszawski w Rostowie nad Donem. Dziś na mie­ście spo­ty­ka­łem spa­ce­ru­ją­cą mło­dzież z prze­pa­sa­ny­mi szar­fa­mi, któ­re mó­wią o ostat­nim dniu ro­ku szkol­ne­go.

21 maja 2012, poniedziałek, 20:29

U Kozaków

Przy pięk­nej po­go­dzie od­był się III Stobrawski Bieg – Kęszyce 2012. Relacja z tej im­pre­zy do­pie­ro po mo­im po­wro­cie z wy­jaz­du służ­bo­we­go, bo nie do­tar­ły jesz­cze do mnie kom­plet­ne wy­ni­ki na­szej ma­jo­wej im­pre­zy w le­sie.

Ja na­to­mia­st już w nie­dzie­lę wy­ru­szy­łem w ko­lej­ną po­dróż służ­bo­wą na wschód Europy. Planowałem wy­le­cieć z Warszawy przez Kijów do Rostowa nad Donem, ale sa­mo­lot ukra­iń­ski­ch li­nii lot­ni­czy­ch, któ­ry miał się pod­sta­wić na Okęciu – z po­wo­du uster­ki tech­nicz­nej zo­stał za­wró­co­ny w po­ło­wie dro­gi z Kijowa do Warszawy.

Aby zdą­żyć na za­mó­wio­ne mo­je dal­sze tra­sy na po­łu­dnie Rosji, zmu­szo­ny by­łem le­cieć z Warszawy przez cze­ską Pragę i Kijów do Rostowa (dwa ra­zy te­go dnia prze­la­ty­wa­łem nad Chatą w le­sie – sic!).

Złapałem swój za­re­zer­wo­wa­ny wcze­śniej przez in­ter­net po­ciąg re­la­cji Sankt Petersburg – Soczi do Krasnodaru i oto kil­ka fo­tek z te­go cie­ka­we­go za­kąt­ka Rosji.

Wcześniejsza na­zwa Krasnodaru, to Jekaterinodar – dar Katarzyny. Bowiem w 1794 ro­ku  na swój roz­kaz ca­ry­ca Katarzyna po­le­ci­ła Kozakom Zaporoskim za­ło­żyć to mia­sto dla obro­ny po­łu­dnio­wy­ch gra­nic Rosji.

Miasto dziś li­czy ofi­cjal­nie 750 tyś. miesz­kań­ców, choć tu­byl­cy mó­wią, że ich je­st spo­ro po­nad mi­lion, ale ci nie­le­gal­nie miesz­ka­ją­cy nie są uję­ci w sta­ty­sty­ka­ch.

9 maja 2012, środa, 12:59

Majowe biegi w lesie tuż, tuż …

Polska Biega w le­sie!

Powiązane wpisy