26 lipca 2011, wtorek, 20:42

Stadion w Doniecku

Dziś coś dla sympatyków EURO 2012.

To kamienna fontanna z granitową piłką, która nie dość, że waży 28 ton, to jeszcze się kręci, podrzucana (a właściwie, to poruszana od spodu) strumieniem wody.

A oto sam stadion w całej okazałości. Dostojnie się prezentuje na niewielkim wzgórzu. Mieści 51504 widzów i został oddany do użytku już w 2009 roku.

Teren wokół stadionu doskonale urządzony i utrzymany: zielona trawka, niczym w Anglii, fontanny, ścieżki i ławeczki. Natomiast na horyzoncie jeszcze hałdy zagłębia donieckiego, ale i nowoczesne budynki – hotele i galerie handlowe.

25 lipca 2011, poniedziałek, 21:13

O meteorycie nad Kęszycami

Na dworze prawdziwy skwar – dochodzi do 32 stopni (a zapowiadają i 35 – sic!). Ja ponownie w kamandirowce na Ukarainie. Pomiędzy zawodowymi zajęciami korzystam z klimatyzowanego pokoju w Art Hotel Liverpool w Doniecku i jak wcześniej obiecałem – nadrabiam blogowe zaległości.

Opowiem o zjawisku, które dwa tygodnie temu na własne oczy zobaczyłem, a które nadal powraca, kiedy tylko spojrzę w wieczorne niebo.

Była gwiaździsta noc w czwartek 7 lipca. Spoglądaliśmy na roziskrzone niebo nad naszą leśną osadą w Kęszycach. Zadarliśmy głowy (ja i moja żona) na okrzyk Halusi – przyjaciółki naszej leśnej chaty, która pierwsza zobaczyła „spadającą gwiazdę”.  Pojawiła się na południowej części nieboskłonu, ale prawie nad nami i leciała, leciała, leciała … lekkim łukiem, ale prawie pionowo – na nasz las.

Tak długiego lotu meteorytu jeszcze nigdy nie widziałem i lecącego tak aż do samej ziemi.

To było coś nieprawdopodobnego: słyszałem  szum i skwierczenie palącej się kuli, która od spodu była czarna, ale palący się wierzchołek kulistej czaszy wyznaczał jej niekończący się lot w stronę lasu. Jeszcze tylko oczekiwałem na moment odgłosu jej upadku, ale nie dotarł on do mnie.

Ostatni moment, jaki pozostawił mi ten niezapomniany obraz, to kula o średnicy może jakieś 30 cm, osiągająca wierzchołków sosen w lesie  poza pobliską łąką. Spoglądaliśmy w trójkę na siebie rozemocjonowani, analizując gorączkowo to niebywałe zjawisko. Była godzina 23.10 i tej pamiętnej nocy długo jeszcze nie mogliśmy zasnąć.

Teraz czekam na odpowiedni czas na poszukiwania, co może mi pozwoli dotknąć tej cząstki nieskończonego kosmosu.  

PS. Zamiast obrazu spadającego  meteorytu (niestety nie mieliśmy przy sobie aparatu fotograficznego) -” złota gwiazda” ukraińskiej sztuki aktorskiej  na skwerze przed donieckim teatrem.

20 lipca 2011, środa, 20:29

Na krótko w Barcelonie

To była bardzo szybka decyzja o wyjeździe do Barcelony. Stolica Catalonii nadal cieszy się wielkim powodzeniem turystów. Słynna La Rambla, ciągnąca się od pomnika Krzysztofa Kolumba w porcie jest zatłoczona nawet nocą.

Wyjazd służbowy nie pozwalał na skorzystanie z uroków Platja Barceloneta, ale fotka pokazuje rzesze plażowiczów z żaglowcami na horyzoncie.

Nie udało mi się sprawdzić postępu prac przy słynnej Sagrada Familia, natomiast miałem okazję odwiedzić Catedral de Barcelona (wstęp 6 EUR). Piękna, dostojna i tajemnicza, jak Czarna Madonna z Montserrat (miałem już kiedyś okazję pokłonić się Jej w trakcie jednej z wycieczek). A na dziedzińcu katedry nadal głośno gęga 13 białych gęsi św. Eulalii.

I jeszcze jedna atrakcja Barcelony, którą miałem okazję po raz pierwszy odwiedzić – słynne oceanarium – L’aquarium Barcelona. To jakby się dotarło do samego serca Morza Śródziemnego – drogi wstęp: 17.50 EUR od dorosłej osoby, ale naprawdę warto.

Teraz już tylko szybki podjazd na pobliskie wzgórze Montjuic i wspaniała panorama miasta. PS. W naszym leśnym otoczeniu natomiast nadal zielono. Trawa oczekuje na kolejne koszenie, a niewielka adaptacja strychu już na półmetku. Kto ciekawy – niechaj zajrzy do nas.

12 lipca 2011, wtorek, 18:48

Z lotu ptaka

W ostatnich dniach wiele się działo w naszej Chacie w lesie.

A to prawdziwi goście z Korsyki, a to spadający meteoryt i nasz przyjaciel wzbijający się na moto-paralotni nad Kęszycami w ostatnią sobotę.

Zanim postaram się nadrobić blogowe zaległości – kilka fotek .