24 września 2011, sobota, 19:03

Lato minęło

Grzyby w naszych okolicach jakoś nie spieszą z wyjściem ponad leśne poszycie. Ale spacerując po lesie napotykamy na ręczne robótki pajęczej braci (foto uczestniczki warsztatów w Chacie).

Po ostatniej podróży służbowej nad Morze Czarne jeszcze zdążyłem na doroczne rykowisko.

Ryki jeleni rozpoczynają się bardzo wcześnie – jeszcze przed zachodem słońca. Ich charakterystyczne dźwięki echo niesie po sosnowych borach niemal przez całą noc. Wtedy nasza leśna osada aż drży od falujących pohukiwań i przeraźliwych, potężnych ryków, przypominających dęcie pasterzy w wielkie, drewniane trąbity w Beskidach lub na Podhalu.

14 września 2011, środa, 22:22

Przelotem przez Kijów

Kilkugodzinne oczekiwanie w Kijowie na trasie z Odessy do Dniepropietrowska  przypomniało mi o szkicu na blogu, który czekał od kilku tygodni na swój czas. Oto zapis z krótkiego spaceru po stolicy Ukrainy.

Słynny kijowski Majdan – Plac Niepodlegości. To tu miała miejsce w 2004 roku Ukraińska Pomarańczowa Rewolucja.

Oto kilka fotek i cenne obiekty współczesnego Kijowa. M.in. Sobór Św. Zofii – dziś funkcjonujący jako państwowe muzeum. Ten zabytek klasy zerowej wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO starają się przejąć wierni.

Drugi z nich, to Monastyr Św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach. Całkowicie zburzony przez władze radziecką w latach 1934 – 1936, a odbudowany w latach 1998 – 2000. Sąsiaduje z gmachem Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Dziś było piękne słońce w Kijowie, natomiast zdjęcia pochodzą z mojego przeddeszczowego spaceru.

Ta autofotka pochodzi z wczorajszej nocy. A dziś w Odessie  było  31 stopni. Woda rewelacyjna do kąpieli, choć tylko nieliczni odważyli się na jej rześkość. Warto jednak było. Kilkukrotne, krótkie pływanie dodawało mi sił w trudach zawodowego podróżowania.

PS. Proszę kliknąć na fotkę, żeby zobaczyć wczorajszą pełnię księżyca nad Morzem Czarnym.

12 września 2011, poniedziałek, 21:10

Odessa na koniec lata

Zostawiam na trochę leśne otoczenie, aby okazjonalnie przybliżyć czytelnikom bloga ciekawe miejsca, w których ostatnio bywam. Służbowy wyjazd nad Morze Czarne – do samej Odessy wydaje się być bardzo dobrym ukoronowaniem mijającego sezonu letniego. To eklektyczny, ale jakże okazały gmach Opery i Baletu w Odessie wybudowany w latach 1884 – 1887. Temperatura zupełnie przyzwoita – 26 – 28 stopni i sporo plażowiczów i to raczej seniorów. Odessa  prawie na każdym kroku przypomina czasy swojej świetności. Pamiętajmy, że jeszcze za caratu -przed I wojną światową była czwartym, najważniejszym miastem imperium rosyjskiego – po Petersburgu, Moskwie i Warszawie.

Wspaniała lokalizacja Odessy, jako portu obsługującego eksport rosyjskiego zboża przyczyniła się do miana najbogatszego i najszybciej rozwijającego się miasta carskiej Rosji. A dzięki umiarkowanemu, kontynentalnemu, suchemu i gorącemu klimatowi Odessa była zarazem wspaniałym kurortem z pięknymi plażami i naturalnymi źródłami.  Dziś już powoli widać oznaki przebudzenia i chęć powrotu do miana uznanego, europejskiego kurortu.

Nic więc dziwnego, że właśnie dziś zastałem taką pogodę. Otóż Odessa szczyci się 290 dniami słonecznymi w ciągu roku.

Gdyby mi przyszło porównać to miasto do innych europejskich metropolii, to Odessa trochę przypomina mi Wiedeń, a po trosze Londyn. No, naturalnie nie można tu spotkać zadbanych (równo ułożonych) chodników, czy innych mediów, ale pod względem architektonicznym można przyjąć takie porównania. Są dostojne pałace, szerokie założenia komunikacyjne – prospekty i są też aleje platanowe. Są ekskluzywne sklepy, ale też porozwalane i wyboiste chodniki, bałagan, brud i bieda ulicy przyćmiewają obraz dostojnej niegdyś Odessy.  Sławetne już wyrwy w jezdniach są zmorą nie tylko kierowców w wielkich i ekskluzywnych samochodach, których tu nie brak, ale i tych, którzy starymi gratami czy marszrutkami (minibusy) przemierzają codziennie zatłoczone ulice.

Reklamowane w przewodnikach, słynne Schody Potiomkinowskie (nazwane na cześć buntu Floty Czarnomorskiej) nie zrobiły na mnie wrażenia. Fotka przedstawia je naprzeciwko Dworca Morskiego. Za nim już widać szmaragd Morza Czarnego.

Miejsce ostatniej fotki miała zająć fotografia Katedry – tzw. Kościoła Polskiego, ale błędne informacje uzyskane od tubylców nie pozwoliły mi dziś na dotarcie pod właściwą lokalizację. Może jutro się uda.

7 września 2011, środa, 9:23

Babie lato?

Piękną pogodę ostatniego weekendu doskonale wykorzystali goście Chaty w lesie na spotkanie urodzinowe.

Było wspólne grilowanie, rekreacyjne zmagania i niedzielne leniuchowanie. Śmiało można powiedzieć,  że nastało ” babie lato”.

Pozostały miłe wspomnienia i ciepły email od gości (pozwolili też na wykorzystanie swoich zdjęć, które z przyjemnością załączyłem):

Mamy plany ponawiać nasze przyjazdy do Was, bo jesteśmy zachwyceni Państwa gościnnością, miejscem, lasem, wszystkimi detalami. Moglibyśmy osobiście wysłuchać historii każdego drobiazgu z Waszej chaty:) – na pewno przyjdzie na to czas:)

Aneta i Łukasz Madej


PS. Jeszcze info dla naszych grzybiarzy –  nadal czekamy na grzybową aurę i jesienny wysyp.