Od nowego roku na moim blogu cisza – jakoby w oczekiwaniu na zimę. I oto przyszła. Poprzedniej nocy w Borach Stobrawskich zanotowałem już minus 14 stopni. Odśnieżania nie było, ale wodę w Chacie w lesie musiałem zabezpieczyć przed nadchodzącymi mrozami.
Tak się złożyło, że w dzień zapowiedzi przez prezydenta Ukrainy chęci dymisji rządu przyszło mi jechać w komandirowkę do Odessy. Samolotem z Wrocławia do Warszawy, gdzie przywitała mnie prawdziwa zima i ostro pracujące pługi na lotnisku. Potem już bezpośredni lot do Odessy, gdzie śniegu tylko symboliczna warstewka i minus 6 stopni. Zatrzymałem się w sympatycznym hotelu Frapolli (nocleg 232 zł,- polecam), przypominającym dawną świetność Odessy. A już jutro czeka mnie jazda pociągiem do Mołdawii.
PS. Trzymajmy kciuki za Ukrainę – niech im się uda!

Comments are closed.